• Wpisów:2
  • Średnio co: 2 lata
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 11:47
  • Licznik odwiedzin:1 128 / 2259 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rozdział miał być dawno, wiem, przepraszam Was za to OGROMNIE, ale nie miałam czasu. W końcu oceny wystawione, udało mi się nawet zdobyć pasek a więc moi rodzice są heppi : D Dodałabym coś dzisiaj ale jade do siostry do Poznania więc napisze coś tam i dodam jak wrócę ( poniedziałek - wtorek ) KOCHAM WAS <33333 Dziękuję za odwiedziny <3 : D
PS Dzisiaj podobno o 13:20 na nickelodeon ma być odcinek iCarly z One Direction ... ;> Jak wrócę może jebnę Wam moją twarz ... xd
  • awatar TośkaTosia: Kiedy będzie ten rozdział ? Nie mogę się doczekać ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Stukot obcasów Valerine Springs odbijał się echem od szpitalnej sali. Siedziałam na brzegu łóżka ze smutkiem wpatrując się w blade ciała rodzi
 - Rosalie, szybciej. Musimy już wyjeżdżać. - powiedziała szczupła kobieta esemesując na
swoim blackberry. Spojrzałam na nią pełna nienawiści.
 - Już idę ciociu - wstałam i ocierając łzy wyszłam na korytarz. Nie mogłam uwierzyć, że ta kobieta wysyła mnie na inny kontynent do szkoły z internatem. Gdy rodzice ulegli tragicznemu wypadkowi niecałe trzy dni temu zostałam pod opieką mojej ciotki miliarderki. Nigdy nie byliśmy z nią w dobrych stosunkach. Wsiadając do czarnej limuzyny ostatni raz spojrzałam na słoneczną Kalifornie i pożegnałam się z miastem, w którym się wychowałam.
 - Rose, musimy omówić pare spraw. Po pierwsze, żadnych wybryków. Nie mogę pozwolić sobie na zniewagę, zrozumiałaś ?
 W odpowiedzi potaknęłam głową. Cała ona, liczą się dla niej tylko pieniądze i reputacja.
 - A po drugie ... dostaniesz ode mnie nowego iPhone'a i laptopa, żebyć mogła utrzymać ze mną kontakt w razie potrzeby. Widzę, że masz już swoją kartę więc pozostaje tylko kwestia pieniędzy. Nie będę Cię rozpieszczać, bo musisz się nauczyć radzić sobie w życiu, więc pięćset dolarów tygodniowo powinno wystarczyć.
 Nie miałam siły się z nią negocjować, że takiej kwoty nie zdołam wydać w ciągu miesiąca, więc odnalazłam w torbie MP4 i popłynełam w objęcia Morfeusza.



 Wiele osób pewnie cieszyłoby się z przeprowadzki do nowego miejsca i szansy rozpoczęcia nowego życia. Dla mnie to była zupełnie nowa przygoda. Całe życie spędziłam w małym miasteczku chodząc so szkoły i pracując w zakładzie fryzjerskim rodziców. Jako małe dziecko umiałam już robić rozmaite fryzury i uwielbiałam farbować włosy. Nie byłam przyzwyczajona do dużego ruchu w mieście ani przyjaciół. Miałam jedynie jedną koleżankę, która dwa lata temu po rozwodzie rodziców zamieszkała w Kanadzie i nasz konakt urwał się zupełnie.
 Naciskając zimną gałkę drzwi mojego nowego pokoju bałam się nie wiedząc kogo tam zastanę. Słyszałam, że w internatach trafiają się różne współlokatorki, od miłych, spokojnych dziewczyn po wredne jędze. Gdy przekroczyłam próg drzwi moim oczom ukazał się ogromny salon. Ściany były pokryte czerwoną farbą, a na środku stała biała, skórzana kanapa zwrócona w stronę telewizora.
 - Halo ? - spytałam niepewnie stawiając walizki na jasnych panelach. Zza szklanych drzwi wyszła pulchna dziewczyna trzymająca w rękach malutkiego, czrnego kotka. Jej blond czrne włosy były upięte w niewielką kitkę, a zielona sukienka powiewała z każdym jej krokiem.
- To ty jesteś moją nową współlokatorką ? - spytała radosnym głosem.
- Wydaje mi się, że tak - wymusiłam usmiech na swojej twarzy i wyciągnęłam rękę na powitanie - Jestem Rosalie.
- Cześć, ja jestem Madison, ale mów mi Mad. Mam nadzieje, że nie masz uczulenia na koty, bo właśnie znalałam tego malucha na ulicy.
- Nie ma problemy, kocham koty.Jak go nazwałaś ?
- Myślałam nad Bastet, bo wiesz ta egipska bogini ...
- Myśle, że będzie idealne.
-O matko, przecież nie oporowadziłam Cię jeszcze, chodż pokaże Ci wszystko. - wzięła mnie za rękę i poprowadziła do pomieszczenia, z którego poprzednio wyszła. Była to niewielka kuchnia, w której  unosił się słodki zapach pieczonych babeczek. Podłoga była wyłożona białymi kafelkami, a pośrodku znajdowała się niewielka wyspa kuchenna.
 - Okej, a więc w tym akademiku nam nie gotują i musimy wszystko robić same. Wiesz, mam nadzieję ,że umiesz gotować, bo mi to średnio wychodzi i ...
 - Jasne. - uśmiechnęłam się do niej.
 - Ach, kocham Cię ! Dobra idziemy teraz do naszej wspaniałej sypialni.
 Pokój jak każdy inny również był sporych rozmiarów. Przy wejściu były dwie garderoby z mnóstwem luster, za to na przeciwko stałanarożna kanapa i okrągły stół. Po lewej stronie znajdowała się tak jakby czść do spania czyli dwa podwójne łóżka, przy nich stały toaletki a na przeciwko podłużne biurka. Pokój urządzowny był bardzo nowocześnie, ale zdziwiła mnie jedna rzecz- ściany pokryte były w całości czarną tablicą, a w niektórych częściach miały wykonane kredą rysunki lub listy reczy do zrobienia.
 - Wow i my tu mieszkamy tylko we dwójkę ? - zdziwiłam się.
 - Taa, na początku też nie mogłam się do twgo przyzwyczaić, ale po pewnym czasie przestaniesz zauważać tą wielkę przestzreń. - uśmiechnęła się do mnie Mad - i jeszcze jedno, jeśli masz uczulenie na kredę to będzie mały problem ...
 - Spokojnie nie jestem alergiczką. Sama to wszystko rysowałaś ? - spojrzałam na 'naszkicowany' fragment ulicy a w tle Big Ben'a.
 - Tak, nie przeszkadza Ci to ?
 - To jest prześliczne. Masz wielki talent, też uwielbiam rysować, ale zaraz po śpiewaniu.
  Rozmawiając z Madeline dowiedziełam się o niej sporo ciekawych rzeczy. Jak była mała prowadziłą pmiętnik, ale nie w formie pisemnej tylko szkicami. Często zmuszano ją do brania udziału w konkursach, ale ona zawsze powtarzała, że robi to dla siebie i nie chce nikomu tego pokazywać. Powiedizała mi też, że jej młodsza siostra razem z rodzicami mieszkają w Irlandii. Mad wydaję się być całkiem miła, ale ... jak dla mnie jest trochę sztuczna. Nigdy nie lubiłam nawiązywać przyjaźni, a co dopiero być dla kogoś miła. Chyab czekają mnie duże zmiany ....
 - Ale masz szczęście ! Całe życie marzyłam o tym żeby mieskzać w Kaliforni ! A jak nazywa się ta twoja 'jędzowata' ciocia ? Jeszcze mi wypalisz, że jest miliarderką - zaśmiała się dziewczyna.
 - Eee... to Valernine Springs. - opowiedziałam spoglądając jak uśmiech Madeline zmienia się w wyraz głębokiego zdziwienia.

__________________________________________________
Okey, zmieniłam trochę rozdział, ale jestem już w trakcie pisania drugiego. Może jutro będzie ...
Meg Xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›